Raz w miesiącu, pojawiam się gdzieś w Polsce...
RSS
środa, 28 marca 2012






Wielki, masywny - oprze się wszelkim wichrom i burzom.

Przystanki 1-2
Przystanki 3-6


niedziela, 27 listopada 2011




Kolekcja przystanków PKS powiększyła się na tyle, że pora na kolejny zestaw (poprzednie przystanki były tutaj). To zaledwie zadaszenie. Potrzebne ludziom zaledwie na kilka, kilkanaście minut dziennie. Widoczna jest, nawet przy tak mało znaczącej budowli, różnorodność stylów, jeśli tak to można - górnolotnie - nazwać.











Wszystkie dzisiaj prezentowane przystanki znajdują się na bocznych szlakach (poza jednym) północnej Polski. Poniżej mały bonus. Znajdująca się obok przystanku, najmniejsza remiza ochotniczej straży pożarnej, jaką kiedykolwiek widziałem.




piątek, 28 października 2011


Z dala od przygotowań do EURO 2012 sprawy na kolei nie wyglądają już tak różowo, jak na priorytetowych budowach. W sumie długo zastanawiałem się, czy te zdjęcia publikować, ale... Tak wygląda mój kraj z dala od autostrady. Szczególnie na odcinku dworców kolejowych. Nie pachnie on - ten mój kraj - świeżo położonym asfaltem, nie bije blaskiem szkła i marmuru, lub choćby świeżo odmalowanych ścian. Słowem: nie zachęca do zatrzymania się na dłużej, wręcz sprawia, że chciałoby się uciec jak najdalej "z dworcowej poczekalni". Ale ja cały czas mam nadzieję na lepszą przyszłość...














środa, 28 września 2011





Jak obiecałem w poprzednim wpisie: zapraszam na komnaty. Dziwny jest czasami koniec zakładu produkcyjnego w odmianie wiejskiej. Taki anonimowy koniec. Cegielnia w Lędziechowie (a raczej to, co po niej pozostało) sprawiała wrażenie jakby była zburzona dla samego zburzenia. Z nudów. Bez konkretnego celu.



Część obiektu sprawiała wrażenie specjalnie przygotowanego przekroju na lekcje techniki w terenie. Jednak w tym szaleństwie była metoda. Metoda na cichy recykling...








Nie wiem, jaka część "wielkiego pieca" na dzień dzisiejszy istnieje nadal, ale sądząc po pracowitości zastanej latem na miejscu, samozwańczej brygady rozbiórkowej, niewiele pewnie już pozostało. W ogóle to dziwny jest los takich obiektów w miejscach, gdzie czas zwalnia biegu, lub w ogóle przestał docierać w te rejony. Pozostawione to jest samo sobie. Nikogo to już nie interesuje. Tak naprawdę to coś istniało, ale jakby zarazem tego nie było. Całość cierpliwie poddała się biegowi wydarzeń, czekając na swój koniec.



Czyściciele przeszłości, tylko przelotnie - aczkolwiek badawczo - spojrzeli na mnie, nieproszonego gościa z aparatem, być może tylko przez moment zastanawiając się: co ja tutaj robię? Pracując w pocie czoła, dalej systematycznie wydłubywali cegłę po cegle. "W pocie czoła", bo tamtego dnia, wokół panowała temperatura, która dla człowieka była tak samo nieznośna, jak kiedyś -choć znacznie wyższa - dla tych cegieł w środku małego wielkiego pieca.


 
1 , 2 , 3 , 4