Raz w miesiącu, pojawiam się gdzieś w Polsce...
RSS
czwartek, 28 lipca 2011





Dzięki temu, że jeszcze nie cała zieleń zdążyła wystrzelić w górę, mogłem spojrzeć na obiekt datujący swe początki w 1867 roku (przebudowany w 1922)z dystansu.





Gdy byłem tu w zeszłym roku, musiałem obejść się smakiem, to znaczy: obejść pałac tylko wkoło. Poszukiwacze skarbów i przygód, zapewne wciąż tu zaglądający, przedarli się skutecznie przez zasieki, pozostawiając możliwość zwiedzenia obiektu od środka. Trudno było nie skorzystać z takiego "zaproszenia". Jak widać na powyższym zdjęciu: skarbem może być kawałek parkietu, który prawdopodobnie służy do podtrzymywania ogniska domowego, lub metalowe części kominka...








W pałacu mieszają się style. Każda epoka i właściciel zostawił tu swój ślad.
Od detali pamiętających czasy przedwojenne, po biurowy wystrój wnętrz pamiętający czas słusznie miniony.








W ciemnych barwach widzę dalszy los obiektu, który niszczeje z roku na rok, będąc nadal bez nowego właściciela.