Raz w miesiącu, pojawiam się gdzieś w Polsce...
RSS
piątek, 13 maja 2011





Jadąc przez nasz kraj można zauważyć, że wygląd przystanków PKS-u podlegają regionalizacji. Na południe od Włocławka, przy krajowej "jedynce", ich wygląd sprawia wrażenie, że "sponsorem" w tym rejonie była Fabryka Porcelany z tego miasta.



W części misternej układanki można doszukać się motywów z fajansowych zegarów. Wygląda na to, że czas fabryki już minął (i to dwukrotnie). Po raz pierwszy ostatnie wyroby fajansowe opuściły linie produkcyjne w 1990 roku, po czym zakład ogłosił upadłość. Produkcję reaktywowano w 2002 aby zaledwie po czterech latach ponownie ogłosić upadłość.




Natomiast na jednej z bocznych dróg od "jedynki" w okolicach Krośniewic stoi dość dziwaczny przystanek. Dziwaczny w swoich proporcjach. Gdyby ludzie mieli ze trzy metry wzrostu, to może takie wymiary przystanku byłyby uzasadnione, ale jak na razie nie widać, abyśmy aż tak się rozwinęli. Dodatkowo, jego konstrukcja podczas zacinającego deszczu wręcz zaprasza go do środka...




poniedziałek, 07 marca 2011






Na bocznych drogach to zawsze można sobie odpocząć w cieniu drzew...




wtorek, 14 grudnia 2010


Zima za oknami, więc tym przyjemniej będzie zobaczyć zdjęcia z czasu, gdy nam słońce ładnie przygrzewało...
Łódź. Miasto, które będzie znajdowało się blisko krzyżowania się dwóch głównych autostrad naszego kraju: północ-południe i wschód-zachód, z pewnością z ulgą przyjmie zwłaszcza otwarcie tej pierwszej. Dziś przez to miasto przetaczają się tabuny ciężarówek, podążających z portów Trójmiasta na południe kraju. Kolejny krajowy przystanek na skraju autostrady, w którym na chwilę się latem zatrzymałem.



Powyższy dworzec PKP, który ma podobno zniknąć z powierzchni ziemi, stał się nieoczekiwanie początkiem nie planowanego początkowo spojrzenia na to miasto, w którym zachowało się tu i ówdzie trochę neonów pamiętających "stare czasy".



"Magda" przez lata zmieniła "ciuszki" (jak to kobieta) i oflagowała się McDonaldem.



Tu już dochodzimy do zapomnianych klimatów. Coś mi ten neon przypomina wizytówki starych sklepów foto-optycznych, ale pewności mi brak. Po czasie, pewność odzyskałem. Tu można zobaczyć destrukcję tego neonu.



No a tu, to już w ogóle wysiadam... Nie mam pojęcia czego ten neon dotyczył (ani nie dowiedziałem się z poprzednio linkowanej strony).



Kończę klasyką, rzec by można. Choć napis sprzed lat teraz już niewiele ma wspólnego z neonem.

Czy neony, nie wiedzieć czemu przez niektórych kojarzone są wyłącznie z epoką PRL-u, czeka u nas świetlana przyszłość? Czas pokaże. Póki co, cieszę się, że można dzięki nim odbyć swoistą podróż w czasie. Tak oto, przechadzając się ulicami miasta, przypadkowo powstał przystanek z dala od autostrady z tematem przewodnim...

czwartek, 11 listopada 2010

Całkiem przypadkowo. Zatankujemy patriotycznie, czyli stacyjka w barwach narodowych.

Czasami trzeba zatankować pojazd, by móc bez przeszkód kontynuować dalszą podróż. Z dala od autostrady to i na stacjach czas jakby zwalnia biegu. Wiadomo - poza autostradami dozwolone szybkości mniejsze, to i czas zwalnia biegu.




Stacyjka w Potęgowie przy krajowej "szóstce". Obiekt na miarę i potrzeby ruchu lokalnego. Dystrybutory już trącące myszką. Wyświetlacz pamiętający czasy benzyny uniwersalnej. Połączone w jedno, trzy elementy na planie sześcioboku tworzą niepowtarzalny wygląd tej stacji. Trochę odrealniony, z elementami nie pasującymi do siebie. Ale tutaj, z dala od autostrady, to nie ma większego znaczenia. Ta stacja ma tu po prostu być i spełniać swoje zadanie.


Dystrybutory już pomału odchodzące do lamusa, ale jeszcze doskonale spełniające swoją rolę.




Po takich stacyjkach to niedługo pozostaną tylko wspomnienia. No i te zdjęcia.

P.S. Są też tacy, którzy wręcz kochają benzynę...
Catherine Wheel tu prezentuje swoje wyznanie.